Windykator musi mieć refleks

Na jedną ofertę pracy dla specjalisty od odzyskiwania długów przypadają dziesiątki chętnych.

Musi szybko wyczuć „przeciwnika” i dobrać odpowiednią metodę rozmowy. Windykator, który wielu nadal kojarzy się z ubranym w czarną skórę bezwzględnym i napastliwym typem, dziś jest zwykle zręcznym negocjatorem. Jego atuty to błyskawiczny refleks i umiejętność perswazji, bo wiele spraw kończy się teraz na rozmowie telefonicznej.

Dzwoni się wszędzie – do pracy, do domu, o różnych porach dnia, a czasem i w nocy, tak długo aż dłużnik zacznie negocjować spłatę należności. Dopiero gdy rozmowy nic nie przyniosą, do akcji wkracza windykator terenowy, który jedzie do domu lub siedziby dłużnika.

Nie tylko dla mężczyzn

W czasie kryzysu, gdy wiele instytucji finansowych ograniczało zatrudnienie, spółki windykacyjne były jednymi z nielicznych, które rekrutowały pracowników. I nadal ich szukają, w dodatku często nie oczekując od kandydatów ani praktyki, ani określonego wykształcenia. – Dotarcie do dobrych windykatorów nie jest łatwe, więc nieustannie rekrutuje się nowe osoby, bez doświadczenia. Stąd duża rotacja w tej branży – twierdzi Magdalena Bylinowicz z HRK Financial Markets, firmy zajmującej się rekrutacją pracowników w branży finansowej.

Te nieustanne rekrutacje prowadzą zwykle firmy zajmujące się masowymi należnościami konsumentów. Tu najłatwiej jest o pracę kandydatom bez doświadczenia. Na przykład lider rynku windykacji firma Kruk nie ma szczególnych oczekiwań co do wykształcenia przyszłych pracowników. – Liczą się ich osobowość i predyspozycje do tej pracy. Poszukujemy ludzi empatycznych, nastawionych na współpracę, którym będzie łatwo wczuć się w sytuację dłużnika – wyjaśnia Małgorzata Kubiak-Rypniewska, dyrektor ds. zasobów ludzkich w Kruku.

Także dla Krzysztofa Mateli, prezesa EGB Investments, większe znaczenie ma umiejętność komunikacji niż doświadczenie czy profil wykształcenia. – W tej pracy przede wszystkim trzeba umieć efektywnie się komunikować – tłumaczy Matela. Dlatego w rekrutacji kandydatów firmy, chociaż posiłkują się testami osobowości, stawiają przede wszystkim na bezpośrednie rozmowy. – Efekty tych rozmów bywają zaskakujące – wiele osób nie potrafi sprecyzować swoich oczekiwań, część z nich nie wie, na czym polega praca, o którą się starają. Częstym błędem jest brak jakiejkolwiek wiedzy o tym, czym się zajmuje przedsiębiorca zamieszczający ogłoszenie – mówi Krzysztof Matela.

Choć ta praca wydaje się domeną mężczyzn, kobieta windykator nie jest niecodziennym zjawiskiem. – Większość naszych negocjatorów telefonicznych to kobiety, które są po prostu bardziej cierpliwe i empatyczne – mówi Kubiak-Rypniewska.

W windykacji należności konsumentów, gdzie najłatwiej o pracę, rotacja jest największa. Silna presja na skuteczność sprawia, że wielu pracowników szybko odchodzi z branży. – W windykacji telefonicznej zatrudnia się często ludzi z ulicy. Dostają skrypt rozmowy telefonicznej, którego mają się nauczyć. Potem przechodzą krótkie szkolenie i siadają do telefonu. W praktyce jednak zwykle dłużnik rozbija taki schemat rozmowy i wówczas nowo upieczony windykator robi się agresywny, a dłużnik zrywa negocjacje. Taki telefonista niewiele zarabia, szybko się spala i w efekcie sam rezygnuje z pracy – opowiada przedstawiciel spółki windykacyjnej.

Tym bardziej że zarobki, zwłaszcza początkujących telefonicznych negocjatorów, są niewielkie. Ich miesięczna pensja wynosi niekiedy 700 zł netto plus skromna prowizja, czyli łącznie 1,5 tys. zł. Doświadczony windykator od odzyskiwania należności konsumenckich zarabia średnio 2 – 3 tys. zł. Firmy, chcąc ich zmotywować, wprowadzają dodatkowo systemy premiowania i oferują dodatkowe benefity, np. służbowy samochód czy laptop. Systemu nagród za najlepsze wyniki raczej nie ma, ale można liczyć na służbowe auto wyższej klasy czy darmowe szkolenia.

Intratne firmowe długi

Na najlepsze benefity i najwyższe zarobki mogą liczyć specjaliści od odzyskiwania należności firmowych, tzw. windykatorzy biznesowi, gdzie gra toczy się o dużo większe pieniądze. Ich całkowite wynagrodzenie wynosi średnio 5 – 10 tys. zł miesięcznie. Najlepsi zarabiają po ok. 20 tys. zł.

Jednak wymagania od kandydatów na najlepiej opłacanych windykatorów biznesowych są wyższe – firmy najchętniej sięgają po prawników, ekonomistów i psychologów. Mile widziane jest także doświadczenie, najchętniej kilkuletnie, zdobyte w działach księgowo-windykacyjnych innych firm.

Do tego dochodzą „miękkie” umiejętności, takie jak umiejętność błyskawicznego dostosowania się do sytuacji i szybkiego podejmowania decyzji obarczonych wysokim ryzykiem. – Praca ta jest obciążająca emocjonalnie: windykator musi profesjonalnie oraz zgodnie z etyką biznesową odzyskać należności – tłumaczy Jakub Holewa, dyrektor działu windykacji w Pragma Inkaso. Jak zaznacza, sztywnych reguł co do wykształcenia kandydatów nikt się jednak nie trzyma. – Choć zatrudniamy na tym stanowisku najczęściej prawników, jeden z naszych najlepszych windykatorów jest z wykształcenia producentem filmowym.Rotacja w tej grupie jest dużo mniejsza, gdyż firmy dbają o sprawdzonych i efektywnych specjalistów. – Osoby z doświadczeniem w odzyskiwaniu długów od indywidualnych osób mają szansę sprawdzić się w windykacji biznesowej, jednak przestawienie się na pracę z dużymi klientami biznesowymi, prowadzenie negocjacji wymagających znajomości prawa, ekonomii i rachunkowości jest dla nich często trudne – zaznacza Grzegorz Hylewicz, zastępca dyrektora działu windykacji w Euler Hermes Collections, która sama szkoli przyszłych pracowników, m.in. z zakresu prawa, kryminologii, ochrony danych osobowych czy psychologii.

 

Autor: Dorota Kaczyńska

Źródło: Rzeczpospolita

« Powrót
www.egb.pl

Używamy plików cookies. Dowiedz się więcej. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij